Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której określa swoje postulaty dotyczące przyszłej kompleksowej strategii UE przeciwko korupcji, oczekiwanej do końca 2026 r. Domaga się wiążących środków, minimalnych norm uczciwości dla instytucji i osób wybieranych oraz wspólnych ram monitorowania. To nie jest ustawa: Parlament zwraca się do Komisji o podjęcie działań.
Komisja zapowiedziała pierwszą kompleksową strategię UE przeciwko korupcji, planowaną na koniec 2026 r. Ma ona uzupełniać strategie krajowe i koncentrować się na korupcji transgranicznej, uczciwości instytucji europejskich oraz ochronie interesów finansowych UE. Parlament przyjął rezolucję, aby sprecyzować, czego oczekuje od tej strategii.
Normy uczciwości dla wszystkich osób wybieranych i wysokich urzędnikówParlament domaga się wspólnych przepisów dotyczących konfliktów interesów, prezentów, oświadczeń majątkowych i podróży sponsorowanych, wraz z kontrolami i sankcjami w przypadku naruszenia.
Surowe przepisy dotyczące revolving door i lobbinguDomaga się wystarczających okresów karencji, jasnych przepisów dotyczących odpłatnej działalności dodatkowej posłów oraz większej przejrzystości w zakresie lobbingu i reprezentowania interesów prywatnych.
Minimalne normy dla organów antykorupcyjnychKomisja jest proszona o zapewnienie niezależności operacyjnej, finansowej i funkcjonalnej wyspecjalizowanych organów, wraz z wystarczającymi zasobami, oraz o kontrolowanie przestrzegania tych norm przez państwa członkowskie.
Więcej środków dla Prokuratury EuropejskiejParlament domaga się wzmocnienia Prokuratury Europejskiej i przyznania jej dodatkowych zasobów, aby lepiej zwalczać poważną korupcję transgraniczną naruszającą interesy UE.
Lepsza ochrona sygnalistówParlament podkreśla potrzebę ochrony sygnalistów i dziennikarzy śledczych, w szczególności przed strategicznymi powództwami, wraz z poufnymi kanałami zgłaszania i ochroną przed odwetem.
Rezolucja została przyjęta 462 głosami za, 115 przeciw i 11 wstrzymujących się.
Ta rezolucja nie tworzy jeszcze obowiązków prawnych, ale wyznacza program, który Parlament chce zobaczyć w przyszłej strategii UE przeciwko korupcji. Jeśli Komisja uwzględni te postulaty, obywatele mogliby skorzystać z jaśniejszych przepisów dotyczących uczciwości osób wybieranych i urzędników, lepszej ochrony sygnalistów oraz bardziej przejrzystego monitorowania działań antykorupcyjnych w każdym państwie członkowskim. Parlament domaga się także lepszego włączenia walki z korupcją do polityk UE, wraz ze wspólnymi wskaźnikami do pomiaru postępów.
Stosunkiem głosów 462 do 115 Parlament Europejski przyjął rezolucję wyznaczającą jego wymagania wobec pierwszej kompleksowej strategii UE przeciwko korupcji, oczekiwanej pod koniec 2026 r. To nie jest ustawa i właśnie na to należy patrzeć: Parlament domaga się środków wiążących, nie ponosząc sam ich kosztów, i żąda norm uczciwości, które najpierw będzie musiał zastosować wobec siebie.
Tekst domaga się, aby Komisja przyjęła „w miarę możliwości” środki wiążące, minimalne normy niezależności krajowych organów antykorupcyjnych, monitorowanie ich przestrzegania przez państwa członkowskie oraz kamienie milowe w zakresie walki z korupcją w przyszłych programach funduszy europejskich. Każde żądanie z osobna jest rozsądne. Zsumowane rysują dodatkową administrację kontrolną, której finansowanie i odpowiedzialność spadną na budżety krajowe i budżet UE, przy czym rezolucja nie wycenia ani jednego, ani drugiego.
Mechanizm jest znany: wspólna norma, organ monitorujący, roczny raport, a następnie zalecenia dla poszczególnych krajów. Parlament chce, aby te zalecenia stały się celami SMART, a więc wiążącymi i weryfikowalnymi. Dla rządu krajowego oznacza to dodatkową warstwę oceny w dziedzinach, w których już odpowiada przed swoimi wyborcami. Rekompensatą miałaby być większa jasność dla obywateli; nie gwarantuje jej tekst.
Alternatywa zgodna z zasadą pomocniczości mieści się w jednym zdaniu: skoncentrować działanie UE tam, gdzie ma udowodnioną wartość dodaną, czyli na korupcji transgranicznej i ochronie budżetu, a normy uczciwości wewnętrznej pozostawić każdej instytucji i każdemu państwu, oceniane przez partnerów, a nie przez jednolite ramy.
Rezolucja domaga się precyzyjnych zasad dotyczących pobocznych działalności zarobkowych posłów, okresów karencji przy revolving doors oraz aktualizacji porozumienia międzyinstytucjonalnego w sprawie rejestru przejrzystości. To najbardziej użyteczny fragment tekstu, ponieważ dotyczy przede wszystkim tych, którzy go przegłosowali. Parlament, który wymaga od innych oświadczeń majątkowych i sankcji za naruszenia, musi zaakceptować takie same kontrole wobec własnych członków, z realnymi konsekwencjami w razie uchybienia.
Co do istoty logika jest słuszna: korupcja kwitnie, gdy decydent nie ponosi kosztu swojej decyzji. Jasne zasady revolving doors, weryfikowane oświadczenia i skuteczne sankcje zmniejszają tę lukę. Ale norma bez egzekwowania to tylko komunikat. Tekst żąda kontroli; nie mówi, kto za nie płaci ani kto je sprawuje, i właśnie na tym najczęściej zawodzą strategie antykorupcyjne.
Wzmocnienie Prokuratury Europejskiej i pełne przystąpienie do GRECO idą we właściwym kierunku: to mechanizmy śledcze i zewnętrznej oceny, z znanymi kryteriami. Trzeba jednak, aby państwa członkowskie, które nie przystąpiły do Prokuratury Europejskiej, to zrobiły, czego rezolucja od nich wymaga, nie mogąc ich do tego zmusić.
Tekst podaje szacunkowy koszt korupcji między 179 a 990 mld euro rocznie. Ogromna różnica między tymi granicami pokazuje, jak przybliżony pozostaje pomiar. Budowanie strategii na tak szerokim przedziale skłania do wskazania najbardziej narażonych sektorów, a nie do piętrzenia ogólnych obowiązków. Mapowanie według sektorów i szczebli administracji, którego domaga się Parlament, jest pod tym względem użyteczniejsze niż nowe jednolite normy.
Narzędzia cyfrowe i analiza danych są wymienione jako sposoby wykrywania korupcji, z taką samą ostrożnością wobec kryptoaktywów i nieprzejrzystych struktur. I tu skuteczność będzie zależeć od zdolności władz do przetwarzania informacji, a nie od liczby wyprodukowanych wytycznych.
Norma uczciwości bez sankcji nie jest zasadą, to komunikat.
Stosunkiem głosów 462 do 115 Parlament Europejski przyjął rezolucję wyznaczającą jego wymagania wobec pierwszej kompleksowej strategii UE przeciwko korupcji, oczekiwanej pod koniec 2026 r. To nie jest ustawa i właśnie na to należy patrzeć: Parlament domaga się środków wiążących, nie ponosząc sam ich kosztów, i żąda norm uczciwości, które najpierw będzie musiał zastosować wobec siebie.
Tekst domaga się, aby Komisja przyjęła „w miarę możliwości” środki wiążące, minimalne normy niezależności krajowych organów antykorupcyjnych, monitorowanie ich przestrzegania przez państwa członkowskie oraz kamienie milowe w zakresie walki z korupcją w przyszłych programach funduszy europejskich. Każde żądanie z osobna jest rozsądne. Zsumowane rysują dodatkową administrację kontrolną, której finansowanie i odpowiedzialność spadną na budżety krajowe i budżet UE, przy czym rezolucja nie wycenia ani jednego, ani drugiego.
Mechanizm jest znany: wspólna norma, organ monitorujący, roczny raport, a następnie zalecenia dla poszczególnych krajów. Parlament chce, aby te zalecenia stały się celami SMART, a więc wiążącymi i weryfikowalnymi. Dla rządu krajowego oznacza to dodatkową warstwę oceny w dziedzinach, w których już odpowiada przed swoimi wyborcami. Rekompensatą miałaby być większa jasność dla obywateli; nie gwarantuje jej tekst.
Alternatywa zgodna z zasadą pomocniczości mieści się w jednym zdaniu: skoncentrować działanie UE tam, gdzie ma udowodnioną wartość dodaną, czyli na korupcji transgranicznej i ochronie budżetu, a normy uczciwości wewnętrznej pozostawić każdej instytucji i każdemu państwu, oceniane przez partnerów, a nie przez jednolite ramy.
Rezolucja domaga się precyzyjnych zasad dotyczących pobocznych działalności zarobkowych posłów, okresów karencji przy revolving doors oraz aktualizacji porozumienia międzyinstytucjonalnego w sprawie rejestru przejrzystości. To najbardziej użyteczny fragment tekstu, ponieważ dotyczy przede wszystkim tych, którzy go przegłosowali. Parlament, który wymaga od innych oświadczeń majątkowych i sankcji za naruszenia, musi zaakceptować takie same kontrole wobec własnych członków, z realnymi konsekwencjami w razie uchybienia.
Co do istoty logika jest słuszna: korupcja kwitnie, gdy decydent nie ponosi kosztu swojej decyzji. Jasne zasady revolving doors, weryfikowane oświadczenia i skuteczne sankcje zmniejszają tę lukę. Ale norma bez egzekwowania to tylko komunikat. Tekst żąda kontroli; nie mówi, kto za nie płaci ani kto je sprawuje, i właśnie na tym najczęściej zawodzą strategie antykorupcyjne.
Wzmocnienie Prokuratury Europejskiej i pełne przystąpienie do GRECO idą we właściwym kierunku: to mechanizmy śledcze i zewnętrznej oceny, z znanymi kryteriami. Trzeba jednak, aby państwa członkowskie, które nie przystąpiły do Prokuratury Europejskiej, to zrobiły, czego rezolucja od nich wymaga, nie mogąc ich do tego zmusić.
Tekst podaje szacunkowy koszt korupcji między 179 a 990 mld euro rocznie. Ogromna różnica między tymi granicami pokazuje, jak przybliżony pozostaje pomiar. Budowanie strategii na tak szerokim przedziale skłania do wskazania najbardziej narażonych sektorów, a nie do piętrzenia ogólnych obowiązków. Mapowanie według sektorów i szczebli administracji, którego domaga się Parlament, jest pod tym względem użyteczniejsze niż nowe jednolite normy.
Narzędzia cyfrowe i analiza danych są wymienione jako sposoby wykrywania korupcji, z taką samą ostrożnością wobec kryptoaktywów i nieprzejrzystych struktur. I tu skuteczność będzie zależeć od zdolności władz do przetwarzania informacji, a nie od liczby wyprodukowanych wytycznych.
Norma uczciwości bez sankcji nie jest zasadą, to komunikat.