Parlament Europejski zatwierdził stanowisko Rady w sprawie budżetu korygującego nr 1/2026, który wpisuje nadwyżkę z roku budżetowego 2025, wynoszącą 2,095 mld euro, do budżetu Unii na 2026 r. Budżet korygujący zostaje tym samym ostatecznie przyjęty. Tekst jest już ostateczny i stanie się prawem po opublikowaniu w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej.
Każdego roku, jeśli dochody Unii przewyższają wydatki, nadwyżkę należy wpisać do budżetu na rok następny. W 2025 r. nadwyżka ta wynosi 2,095 mld euro. Pochodzi ona głównie z wyższych niż przewidywano ceł (860 mln euro) oraz z produktów finansowych, odsetek za zwłokę i grzywien (840 mln euro). Niewykonane wydatki wyniosły jedynie 101 mln euro. Komisja zaproponowała ten budżet korygujący, aby dopełnić tego obowiązku.
Wpisanie nadwyżki z 2025 r.Nadwyżka w wysokości 2,095 mld euro z roku budżetowego 2025 zostaje wpisana do budżetu na 2026 r. Składa się ona z dodatniego wykonania dochodów w wysokości 1,994 mld euro oraz niewykonania wydatków w wysokości 101 mln euro.
Odpowiednie obniżenie składek krajowychWpisanie to zmniejsza o równoważną kwotę łączną składkę państw członkowskich z tytułu zasobu własnego opartego na dochodzie narodowym brutto (DNB) na finansowanie budżetu na 2026 r.
Nadzwyczajne dochody z grzywienParlament przypomina, że nadzwyczajne dochody z grzywien i opłat powinny służyć jako dodatkowe dochody budżetu Unii i nie powinny prowadzić do odpowiedniego obniżenia składek opartych na DNB.
Pozycja ujemnych dochodów w wysokości 54 mlnPrzewidziano pozycję ujemnych dochodów w wysokości 54 mln euro na pokrycie odsetek wyrównawczych i odsetek za zwłokę związanych ze zwrotem anulowanych lub obniżonych grzywien z tytułu konkurencji. Rozwiązanie to wygasa z dniem 31 grudnia 2027 r.
Ryczałtowe redukcje w wysokości 5,8 mldSkorygowane roczne ryczałtowe redukcje składek opartych na DNB dla pięciu państw członkowskich wynoszą około 5,8 mld euro netto. Parlament podkreśla, że rosną one szybciej niż pułapy wieloletnich ram finansowych.
Parlament przyjął tekst stosunkiem głosów 492 za, 101 przeciw i 60 wstrzymujących się podczas głosowania elektronicznego w trybie imiennym.
W praktyce niewydane w 2025 r. pieniądze (2,095 mld euro) wracają do budżetu Unii na 2026 r. Państwa członkowskie zobaczą, że ich składka do budżetu na 2026 r. zmniejszy się o tę samą kwotę, co odciąży ich finanse publiczne. Parlament domaga się również, aby nadzwyczajne dochody z grzywien trafiały bezpośrednio do budżetu Unii, a nie zmniejszały składki krajowe, oraz aby znaleziono nowe zasoby własne w wysokości co najmniej 60 mld euro rocznie na finansowanie wspólnych priorytetów po 2027 r.
Parlament Europejski zatwierdził 7 lipca 2026 r. stanowisko Rady w sprawie budżetu korygującego nr 1/2026. Nadwyżka w wysokości 2,095 mld euro z roku budżetowego 2025 zostaje wpisana do budżetu na 2026 r. co w takim samym stopniu zmniejsza składki państw członkowskich. Głosowanie 492 za, 101 przeciw i 60 wstrzymujących się przypieczętowuje mechanizm księgowy, który jest poprawny, ale odsłania ograniczenia budżetu europejskiego pod presją.
Wpisanie nadwyżki z 2025 r. do budżetu na 2026 r. to operacja dobrego zarządzania: dochody przewyższyły wydatki o 2,095 mld euro, głównie dzięki wyższym niż przewidywano cłom (860 mln) oraz grzywien i odsetek za zwłokę (840 mln). Niewykonane wydatki wynoszą zaledwie 101 mln, czyli 0,04 % zatwierdzonych środków. Ten niski wskaźnik niewykonania świadczy o rygorystycznym wykonaniu budżetu, ale nie może przesłaniać istoty rzeczy: nadwyżka ta nie jest owocem dobrowolnego ograniczenia wydatków, lecz wynikiem nadzwyczajnej koniunktury dochodowej.
Mechanizm jest prosty: nadwyżka odpowiednio zmniejsza składki państw członkowskich oparte na DNB. Innymi słowy, rządy krajowe odzyskują margines 2,095 mld euro, który będą mogły przeznaczyć na własne priorytety. To zastrzyk tlenu dla często znajdujących się pod presją finansów publicznych, ale to także przyznanie się do czegoś: budżet Unii nie zatrzymuje tych nieprzewidzianych dochodów, by finansować własne priorytety, lecz zwraca je państwom. Parlament tego żałuje, ale jedynie stwierdza regułę księgową, która pozbawia Unię elastyczności, choć jest ona niezbędna.
Parlament nie poprzestaje na zatwierdzeniu budżetu korygującego. Wykorzystuje okazję, by potwierdzić swoje od dawna zajmowane stanowisko: nadzwyczajne dochody z grzywien i opłat powinny pozostawać w budżecie Unii i nie zmniejszać składek krajowych. Krytykuje również ryczałtowe redukcje przyznane pięciu państwom członkowskim (5,8 mld euro netto), które rosną szybciej niż pułapy wieloletnich ram finansowych (wieloletni pułap wydatków UE), ponieważ są indeksowane o inflację. Stanowiska te są uzasadnione, ale zderzają się z rzeczywistością: bez nowych zasobów własnych każdy dodatkowy wydatek spadnie na państwa członkowskie.
Żądanie nowych zasobów własnych w wysokości co najmniej 60 mld euro rocznie na lata 2028-2034 to kwota ogromna. Nie chodzi o obowiązek prawny, lecz o warunek polityczny postawiony przez Parlament wobec ambitnych ram finansowych. Tymczasem tworzenie nowych zasobów własnych oznacza znalezienie dochodów, które państwa zgodzą się przekazać Unii. W kontekście, w którym stolice zazdrośnie bronią swojej suwerenności podatkowej, zadanie zapowiada się trudno. Parlament słusznie chce poluzować ten gorset, ale nie może jednocześnie domagać się większych zasobów własnych i cieszyć się, że nadwyżka łagodzi składki krajowe. Istnieje tu napięcie, którego żadne głosowanie nie rozwiąże.
Nadwyżka zwrócona państwom członkowskim to margines dla ich budżetów, ale także przyznanie, że Unia nie może liczyć na własne dochody.
Parlament Europejski zatwierdził 7 lipca 2026 r. stanowisko Rady w sprawie budżetu korygującego nr 1/2026. Nadwyżka w wysokości 2,095 mld euro z roku budżetowego 2025 zostaje wpisana do budżetu na 2026 r. co w takim samym stopniu zmniejsza składki państw członkowskich. Głosowanie 492 za, 101 przeciw i 60 wstrzymujących się przypieczętowuje mechanizm księgowy, który jest poprawny, ale odsłania ograniczenia budżetu europejskiego pod presją.
Wpisanie nadwyżki z 2025 r. do budżetu na 2026 r. to operacja dobrego zarządzania: dochody przewyższyły wydatki o 2,095 mld euro, głównie dzięki wyższym niż przewidywano cłom (860 mln) oraz grzywien i odsetek za zwłokę (840 mln). Niewykonane wydatki wynoszą zaledwie 101 mln, czyli 0,04 % zatwierdzonych środków. Ten niski wskaźnik niewykonania świadczy o rygorystycznym wykonaniu budżetu, ale nie może przesłaniać istoty rzeczy: nadwyżka ta nie jest owocem dobrowolnego ograniczenia wydatków, lecz wynikiem nadzwyczajnej koniunktury dochodowej.
Mechanizm jest prosty: nadwyżka odpowiednio zmniejsza składki państw członkowskich oparte na DNB. Innymi słowy, rządy krajowe odzyskują margines 2,095 mld euro, który będą mogły przeznaczyć na własne priorytety. To zastrzyk tlenu dla często znajdujących się pod presją finansów publicznych, ale to także przyznanie się do czegoś: budżet Unii nie zatrzymuje tych nieprzewidzianych dochodów, by finansować własne priorytety, lecz zwraca je państwom. Parlament tego żałuje, ale jedynie stwierdza regułę księgową, która pozbawia Unię elastyczności, choć jest ona niezbędna.
Parlament nie poprzestaje na zatwierdzeniu budżetu korygującego. Wykorzystuje okazję, by potwierdzić swoje od dawna zajmowane stanowisko: nadzwyczajne dochody z grzywien i opłat powinny pozostawać w budżecie Unii i nie zmniejszać składek krajowych. Krytykuje również ryczałtowe redukcje przyznane pięciu państwom członkowskim (5,8 mld euro netto), które rosną szybciej niż pułapy wieloletnich ram finansowych (wieloletni pułap wydatków UE), ponieważ są indeksowane o inflację. Stanowiska te są uzasadnione, ale zderzają się z rzeczywistością: bez nowych zasobów własnych każdy dodatkowy wydatek spadnie na państwa członkowskie.
Żądanie nowych zasobów własnych w wysokości co najmniej 60 mld euro rocznie na lata 2028-2034 to kwota ogromna. Nie chodzi o obowiązek prawny, lecz o warunek polityczny postawiony przez Parlament wobec ambitnych ram finansowych. Tymczasem tworzenie nowych zasobów własnych oznacza znalezienie dochodów, które państwa zgodzą się przekazać Unii. W kontekście, w którym stolice zazdrośnie bronią swojej suwerenności podatkowej, zadanie zapowiada się trudno. Parlament słusznie chce poluzować ten gorset, ale nie może jednocześnie domagać się większych zasobów własnych i cieszyć się, że nadwyżka łagodzi składki krajowe. Istnieje tu napięcie, którego żadne głosowanie nie rozwiąże.
Nadwyżka zwrócona państwom członkowskim to margines dla ich budżetów, ale także przyznanie, że Unia nie może liczyć na własne dochody.