12 lutego 2026 r. Parlament Europejski przyjął rezolucję mającą na celu lepszą ochronę praw pracowników w łańcuchach podwykonawstwa i wobec pośredników. Tekst wzywa do zwiększenia przejrzystości, odpowiedzialności zleceniodawców i kontroli w celu zwalczania wyzysku i pracy nierejestrowanej.
Wielu pracowników, zwłaszcza w sektorach budownictwa, transportu czy usług, jest zatrudnianych za pośrednictwem złożonych łańcuchów podwykonawstwa lub przez pośredników. Praktyki te mogą prowadzić do niepewnych warunków pracy, niewypłaconych wynagrodzeń, a nawet wyzysku. Rezolucja odpowiada na luki w stosowaniu istniejących przepisów, takich jak dyrektywa dotycząca delegowania pracowników i dyrektywa wykonawcza.
Parlament wzywa Komisję Europejską do zaproponowania środków w celu:
Rezolucja opiera się na badaniach i konkretnych przypadkach, takich jak firma „Borta” UAB czy port w Kłajpedzie, które ilustrują możliwe nadużycia.
Rezolucja została przyjęta 332 głosami za, 209 przeciw i 33 wstrzymującymi się. Głosowanie to pokazuje wyraźną większość na rzecz lepszej ochrony pracowników, ale także sprzeciw, zwłaszcza ze strony grup politycznych obawiających się dodatkowych obciążeń administracyjnych dla przedsiębiorstw.
Dla pracowników rezolucja ta może przełożyć się na lepsze gwarancje: wypłacane wynagrodzenia, godne warunki pracy i możliwość dochodzenia roszczeń wobec zleceniodawcy w przypadku nadużyć. Dla konsumentów zachęca do bardziej etycznych zakupów, zwłaszcza poprzez zamówienia publiczne. Przedsiębiorstwa będą musiały być bardziej ostrożne przy wyborze podwykonawców, ale może to również sprzyjać uczciwej konkurencji. Kolejnym krokiem jest wniosek ustawodawczy Komisji Europejskiej, który będzie musiał być negocjowany z państwami członkowskimi.
Parlament Europejski przyjął 12 lutego 2026 r. rezolucję, w której domaga się większej liczby kontroli, inspekcji i sankcji przeciwko nadużyciom w łańcuchach podwykonawczych. Za szczytnym celem ochrony pracowników kryje się przygotowanie kolejnej warstwy biurokracji, której koszty poniosą przedsiębiorstwa i obywatele.
Rezolucja wychodzi od słusznej obserwacji: wyzysk pracowniczy istnieje, a złożone łańcuchy podwykonawcze mogą go ułatwiać. Proponowana odpowiedź polega jednak na piętrzeniu obowiązków, rejestrów i inspekcji, bez pytania, kto zapłaci rachunek. Dla małej lub średniej firmy budowlanej spełnienie kryteriów integralności, rejestracja, przekazywanie informacji o podwykonawcach i częstsze inspekcje oznaczają koszt administracyjny obciążający jej płynność finansową i zdolność do zatrudniania. Tekst przyznaje to półgębkiem, wspominając o uproszczeniu, ale przede wszystkim dodaje kolejne warstwy.
Apel o jednego inspektora pracy na 10 000 pracowników, oparty na benchmarku MOP, to liczba rzucona bez oceny skutków. Na jednolitym rynku, na którym siła robocza jest mobilna, zwiększenie liczby inspektorów nie gwarantuje mniejszej liczby nadużyć: zależy to od jakości kontroli, a nie od ich liczby. A każde euro wydane na administrację to euro, które nie trafia na szkolenia ani inwestycje.
Tekst zachęca do odpowiedzialności solidarnej, czyli do obciążenia głównego wykonawcy odpowiedzialnością za uchybienia jego podwykonawców. Mechanizm ten, kuszący na papierze, może przynieść odwrotny skutek: zamawiający będą unikać współpracy z małymi firmami, uznawanymi za bardziej ryzykowne, i wolą internalizować zadania lub korzystać z większych podmiotów. MŚP stracą zamówienia, a pracownicy trafią do mniej przejrzystych struktur. Odpowiedzialność indywidualna, z realnymi sankcjami dla tych, którzy łamią prawo, byłaby skuteczniejsza i tańsza.
Podobnie pomysł, by główny wykonawca sam realizował określoną część umowy, jest ingerencją w wolność działalności gospodarczej. Ignoruje rzeczywistość ekonomiczną: w wielu sektorach podwykonawstwo pozwala uruchomić wyspecjalizowane kompetencje i rozłożyć ryzyko. Chęć ograniczenia go ustawą to niezrozumienie potrzeb przedsiębiorstw i konsumentów.
Rezolucja domaga się unijnej strategii przeciwko wyzyskowi pracowniczemu, z definicjami sektorów wysokiego ryzyka, interoperacyjnymi rejestrami i zwiększoną rolą ELA. Wszystko to wpisuje się w logikę centralizacji: zamiast zaufać państwom członkowskim, które znają swoje rynki pracy, tworzy się agencje i wspólne listy. Efektem będzie uniformizacja, która nie uwzględni różnic krajowych, oraz przedsiębiorstwa zmuszone do dostosowania się do wielu przepisów.
Alternatywa jest prosta: pozwolić państwom członkowskim przyjąć proporcjonalne środki, które uznają za konieczne, we współpracy z partnerami społecznymi, a na poziomie europejskim skupić się na zwalczaniu przestępczości transgranicznej i oszustw. Swoboda świadczenia usług i swoboda przedsiębiorczości, przypomniane w motywach, nie mogą zostać pozbawione treści przez nieproporcjonalne obowiązki.
Ochrona pracowników nie oznacza duszenia przedsiębiorstw: to uwolnienie inicjatywy tworzy miejsca pracy wysokiej jakości.
Parlament Europejski przyjął 12 lutego 2026 r. rezolucję, w której domaga się większej liczby kontroli, inspekcji i sankcji przeciwko nadużyciom w łańcuchach podwykonawczych. Za szczytnym celem ochrony pracowników kryje się przygotowanie kolejnej warstwy biurokracji, której koszty poniosą przedsiębiorstwa i obywatele.
Rezolucja wychodzi od słusznej obserwacji: wyzysk pracowniczy istnieje, a złożone łańcuchy podwykonawcze mogą go ułatwiać. Proponowana odpowiedź polega jednak na piętrzeniu obowiązków, rejestrów i inspekcji, bez pytania, kto zapłaci rachunek. Dla małej lub średniej firmy budowlanej spełnienie kryteriów integralności, rejestracja, przekazywanie informacji o podwykonawcach i częstsze inspekcje oznaczają koszt administracyjny obciążający jej płynność finansową i zdolność do zatrudniania. Tekst przyznaje to półgębkiem, wspominając o uproszczeniu, ale przede wszystkim dodaje kolejne warstwy.
Apel o jednego inspektora pracy na 10 000 pracowników, oparty na benchmarku MOP, to liczba rzucona bez oceny skutków. Na jednolitym rynku, na którym siła robocza jest mobilna, zwiększenie liczby inspektorów nie gwarantuje mniejszej liczby nadużyć: zależy to od jakości kontroli, a nie od ich liczby. A każde euro wydane na administrację to euro, które nie trafia na szkolenia ani inwestycje.
Tekst zachęca do odpowiedzialności solidarnej, czyli do obciążenia głównego wykonawcy odpowiedzialnością za uchybienia jego podwykonawców. Mechanizm ten, kuszący na papierze, może przynieść odwrotny skutek: zamawiający będą unikać współpracy z małymi firmami, uznawanymi za bardziej ryzykowne, i wolą internalizować zadania lub korzystać z większych podmiotów. MŚP stracą zamówienia, a pracownicy trafią do mniej przejrzystych struktur. Odpowiedzialność indywidualna, z realnymi sankcjami dla tych, którzy łamią prawo, byłaby skuteczniejsza i tańsza.
Podobnie pomysł, by główny wykonawca sam realizował określoną część umowy, jest ingerencją w wolność działalności gospodarczej. Ignoruje rzeczywistość ekonomiczną: w wielu sektorach podwykonawstwo pozwala uruchomić wyspecjalizowane kompetencje i rozłożyć ryzyko. Chęć ograniczenia go ustawą to niezrozumienie potrzeb przedsiębiorstw i konsumentów.
Rezolucja domaga się unijnej strategii przeciwko wyzyskowi pracowniczemu, z definicjami sektorów wysokiego ryzyka, interoperacyjnymi rejestrami i zwiększoną rolą ELA. Wszystko to wpisuje się w logikę centralizacji: zamiast zaufać państwom członkowskim, które znają swoje rynki pracy, tworzy się agencje i wspólne listy. Efektem będzie uniformizacja, która nie uwzględni różnic krajowych, oraz przedsiębiorstwa zmuszone do dostosowania się do wielu przepisów.
Alternatywa jest prosta: pozwolić państwom członkowskim przyjąć proporcjonalne środki, które uznają za konieczne, we współpracy z partnerami społecznymi, a na poziomie europejskim skupić się na zwalczaniu przestępczości transgranicznej i oszustw. Swoboda świadczenia usług i swoboda przedsiębiorczości, przypomniane w motywach, nie mogą zostać pozbawione treści przez nieproporcjonalne obowiązki.
Ochrona pracowników nie oznacza duszenia przedsiębiorstw: to uwolnienie inicjatywy tworzy miejsca pracy wysokiej jakości.